5 października 2026 roku Prezes Urzędu Komunikacji Elektronicznej nie wniósł sprzeciwu wobec nowego cennika publicznych e-Doręczeń, utrzymującego stawkę 5,30 zł netto za pojedyncze doręczenie elektroniczne. To ponad trzykrotnie więcej niż ceny oferowane przez prywatnych dostawców. Według szacunków Związku Przedsiębiorców i Pracodawców (ZPP) różnica między obowiązującymi opłatami a stawkami rynkowymi może oznaczać dla administracji publicznej nawet ok. 210 mln zł dodatkowych wydatków rocznie. Organizacja, która już wcześniej apelowała o zmianę zasad ustalania cen, skierowała również skargę do Komisji Europejskiej. Zdaniem ZPP przyjęcie nowego cennika nie zamyka jednak drogi do reformy systemu i dopuszczenia prywatnych dostawców do obsługi urzędów oraz samorządów.
Nowy cennik przedstawiony przez Pocztę Polską utrzymuje opłatę za publiczną usługę rejestrowanego doręczenia elektronicznego (PURDE) na poziomie 5,30 zł netto oraz określa stawkę za publiczną usługę hybrydową (PUH) na 8,35 zł netto. Decyzja zapadła pomimo wcześniejszych apeli ZPP o zmianę metodologii ustalania opłat. Organizacja zwraca uwagę, że wraz z rozwojem systemu i rosnącą liczbą przesyłek koszty e-Doręczeń dla administracji powinny maleć. Tymczasem od 2021 roku stawka za PURDE wzrosła z 3,75 zł do 5,30 zł netto, czyli o około 41 proc.
– Przyjęcie nowego cennika oznacza, że przez kolejny rok administracja publiczna będzie funkcjonować w systemie, w którym koszt elektronicznego doręczenia jest kilkukrotnie wyższy od stawek oferowanych przez rynek. Tymczasem wraz z rosnącą skalą wykorzystania e-Doręczeń powinniśmy obserwować płynące z tego korzyści ekonomiczne. Obecny model nie pozwala jednak podmiotom publicznym – urzędom, uczelniom czy samorządom – korzystać z konkurencji między dostawcami. Tymczasem prywatni dostawcy usług w tym samym standardzie bezpieczeństwa, zapewniają usługi w cenie 2-3 krotnie niższej, niż robi to operator wyznaczony. Nowy cennik został już przyjęty, ale wciąż możliwe pozostaje uwolnienie rynku dla samorządów i pozwolenie im na wybór najkorzystniejszej oferty – komentuje Michał Błaszczak, analityk Departamentu Prawa i Legislacji Związku Przedsiębiorców i Pracodawców.
Urzędy muszą nadal przepłacać za e-Doręczenia
Zdaniem ZPP zasadniczym problemem pozostaje nie tylko sposób ustalania opłat, ale przede wszystkim brak konkurencji na rynku publicznych e-Doręczeń. Podczas gdy prywatni dostawcy oferują usługi rejestrowanego doręczenia elektronicznego w cenach od 1 do 2 zł, urzędy i samorządy są zobowiązane do korzystania ze znacznie droższych usług operatora wyznaczonego. Nie mogą więc porównywać ofert ani wybierać korzystniejszych warunków obsługi korespondencji.
– Przy 20 tys. przesyłek rocznie urząd zapłaci 106 tys. zł netto, podczas gdy przy stawce rynkowej wynoszącej 1,10 zł koszt wyniósłby 22 tys. zł. Przy 100 tys. przesyłek różnica wzrasta do 420 tys. zł rocznie – to niemal równowartość średniej ceny mieszkania w Polsce, wynoszącej około 483 tys. zł. Czysto ilustracyjne przeliczenie tej różnicy na wszystkie 2809 jednostek samorządu terytorialnego daje około 1,18 mld zł, czyli równowartość blisko 2,4 tys. mieszkań. Rzeczywiste koszty zależą jednak od liczby płatnych przesyłek wysyłanych przez poszczególne jednostki. Pokazuje to, jak duży potencjał oszczędności wiąże się z dopuszczeniem konkurencji. Cyfryzacja administracji powinna nie tylko usprawniać komunikację, lecz także ograniczać koszty jej funkcjonowania. Tymczasem obecny model pozbawia podmioty publiczne możliwości korzystania z ofert dostępnych na rynku – wyjaśnia Michał Błaszczak.
ZPP podkreśla, że na polskim rynku działają już kwalifikowani dostawcy usług zaufania, którzy mogliby konkurować o obsługę podmiotów publicznych. Obecne przepisy zapewniają jednak Poczcie Polskiej wyłączność na świadczenie publicznej usługi e-Doręczeń, co ogranicza możliwość wykorzystania konkurencji do obniżenia wydatków administracji.
Nowy cennik nie zamyka drogi do reformy. ZPP skierowało skargę do Komisji Europejskiej
Wobec utrzymujących się ograniczeń ZPP skierował skargę do Komisji Europejskiej, kwestionując zgodność obecnego modelu funkcjonowania publicznych e-Doręczeń z unijnymi zasadami konkurencji. Organizacja zwraca uwagę na bariery prawne i techniczne, które uniemożliwiają prywatnym dostawcom skuteczne konkurowanie z operatorem wyznaczonym o obsługę administracji publicznej.
Zdaniem ZPP przyjęcie nowego cennika nie zamyka drogi do rozpoczęcia reformy. Nadal możliwe jest wprowadzenie zmian legislacyjnych umożliwiających urzędom korzystanie z usług komercyjnych operatorów. Warunkiem jest zapewnienie im równych zasad dostępu do infrastruktury państwowej oraz odpowiednich rozwiązań technicznych pozwalających na obsługę korespondencji urzędowej.
– Skarga do Komisji Europejskiej jest kolejnym krokiem w naszych działaniach na rzecz otwarcia rynku e-Doręczeń. Nie kwestionujemy potrzeby cyfryzacji administracji, lecz model, który ogranicza konkurencję i uniemożliwia urzędom wybór dostawcy. Aby to zmienić, konieczne jest zapewnienie prywatnym podmiotom przejrzystych i niedyskryminacyjnych warunków integracji z państwową infrastrukturą, w tym Bazą Adresów Elektronicznych i niezbędnymi rejestrami. Bezzasadnym jest również wymóg, aby operator PURDE miał jednocześnie obsługiwać fizyczne przesyłki (PUH - publiczne usługi hybrydowe), które nie są bezpośrednio powiązane z realizacją usług cyfrowych. Nowy cennik będzie obowiązywał przez kolejny rok, ale nie oznacza to, że przez ten czas nie można zmienić zasad funkcjonowania rynku. Im szybciej zostaną podjęte odpowiednie działania, tym szybciej administracja będzie mogła korzystać z konkurencyjnych ofert – podkreśla Michał Błaszczak, analityk Departamentu Prawa i Legislacji Związku Przedsiębiorców i Pracodawców.
W ocenie Związku Przedsiębiorców i Pracodawców docelowy system e-Doręczeń powinien łączyć jednolite standardy prawne, techniczne i bezpieczeństwa z możliwością świadczenia usług przez wielu kwalifikowanych dostawców. Takie rozwiązanie zwiększyłoby konkurencję, zapewniło administracji większy wybór i pozwoliło ograniczyć wydatki publiczne. Zdaniem ZPP zatwierdzenie nowego cennika nie powinno więc kończyć dyskusji o kosztach e-Doręczeń, lecz stać się impulsem do zmian, które umożliwią rzeczywiste otwarcie rynku.


